Nie czerwono-niebieskie: okulary w kinie 3D lat 50.

Ikoną dawnego kina 3D stały się czerwono-niebieskie okulary. Tymczasem podczas boomu z lat 1952–1955 ważne filmy wyświetlano za pomocą dwóch projektorów i polaryzacji, która pozwalała zachować pełną barwę obrazu.

Inne wersje: EN PL
Nie czerwono-niebieskie: okulary w kinie 3D lat 50.

Gdy współczesna kultura popularna przywołuje kino 3D z lat 50., często pokazuje widownię w papierowych okularach z czerwonym i niebieskim filtrem. To czytelny symbol, ale niepełny opis technologii używanej podczas ówczesnego boomu. Jednym z najważniejszych przykładów jest „House of Wax” z 1953 roku: film prezentowano przy użyciu dwóch sprzężonych projektorów 35 mm oraz okularów polaryzacyjnych.

Okulary nie były jedynie zabawnym dodatkiem ani rekwizytem kampanii reklamowej. Stanowiły ostatni element systemu, który zaczynał się w kabinie projekcyjnej. Bez odpowiedniego przygotowania dwóch obrazów i ich rozdzielenia dla lewego oraz prawego oka nie powstałoby zamierzone wrażenie przestrzeni.

Po co widzowi były okulary?

Podstawą projekcji stereoskopowej jest para obrazów przedstawiających scenę z nieco różnych punktów widzenia. Jeden obraz przeznaczony jest dla lewego oka, drugi dla prawego. Jeżeli każde oko otrzyma właściwy widok, mózg może połączyć oba wrażenia i zinterpretować różnice między nimi jako głębię.

Problem polega na tym, że oba obrazy trzeba pokazać na tym samym ekranie, a następnie skierować je do odpowiednich oczu. W systemie polaryzacyjnym tę funkcję pełniły filtry używane podczas projekcji oraz okulary zakładane przez publiczność. Każda soczewka przepuszczała obraz przeznaczony dla jednego oka.

„House of Wax” i system podwójnej projekcji

„House of Wax” jest dobrym punktem wyjścia do zrozumienia tego łańcucha. Archiwalne opisy techniczne identyfikują zastosowanie dwóch sprzężonych projektorów 35 mm. Każdy z nich uczestniczył w wyświetlaniu jednej części pary stereoskopowej, a do rozdzielenia widoków służyła polaryzacja.

Określenie „sprzężone” ma tutaj istotne znaczenie. Widz nie oglądał dwóch niezależnych seansów ani obrazów ustawionych obok siebie. Dwa tory projekcji pracowały jako jeden system i dostarczały równocześnie widoki potrzebne do uzyskania efektu stereoskopowego. Na sali ich właściwy podział następował dopiero za pośrednictwem okularów.

W opracowaniu Library of Congress rozwiązanie zastosowane przy tym filmie opisano jako system wykorzystujący polaryzacyjne filtry i soczewki. Pozwala to oddzielić historyczny sposób prezentacji „House of Wax” od późniejszego, bardzo silnego skojarzenia całej epoki z anaglifem.

Polaryzacja zamiast filtrów czerwono-niebieskich

Anaglif i system polaryzacyjny realizują ten sam ogólny cel: mają dostarczyć każdemu oku inny składnik pary stereoskopowej. Robią to jednak innymi metodami. W anaglifie rozdział odbywa się za pomocą barw, czego najbardziej rozpoznawalnym wariantem historycznym jest układ czerwono-niebieski. Polaryzacja koduje dwa obrazy właściwościami światła rozpoznawanymi przez odpowiednie filtry.

Różnica była szczególnie ważna w przypadku filmu barwnego. Według 3-D Film Archive anaglif obniża jakość reprodukcji kolorów, natomiast projekcja polaryzacyjna pozwala zachować obraz pełnokolorowy i zapewnia stereoskopię wyższej jakości. Nie oznacza to, że anaglif nie należał do historii kina. Oznacza natomiast, że nie powinien automatycznie zastępować w naszej pamięci innych metod stosowanych w latach 50.

Library of Congress przypomina, że wcześniejsze stereoskopowe filmy dużych wytwórni były dystrybuowane w czerwono-niebieskim formacie anaglifowym. Technologia ta była więc rzeczywistym etapem rozwoju prezentacji 3D. 

Dwie technologie, nie jeden obraz epoki

Najbezpieczniej mówić zatem o współistnieniu różnych sposobów prezentacji, a nie o całkowitym wyparciu jednej techniki przez drugą. Anaglif pojawiał się w historii filmu stereoskopowego, ale ważne premiery boomu z lat 1952–1955 mogły korzystać z systemów polaryzacyjnych. Sam wygląd zachowanej kopii lub współczesnego pokazu nie zawsze informuje, jak film oglądali widzowie podczas pierwotnej dystrybucji kinowej.

Potwierdza to program Muzeum Ruchomego Obrazu poświęcony rzadkim materiałom 3D. Muzeum zaznaczyło, że anaglifowe wersje trzech filmów z lat 50. zostały przygotowane specjalnie na potrzeby prezentacji galeryjnej. Ich oryginalne premiery kinowe odbywały się natomiast w wysokiej jakości 3D polaryzacyjnym.

To rozróżnienie ma znaczenie nie tylko dla historyków. Jeśli dawny film jest dziś prezentowany w anaglifie, nie musi to dowodzić, że właśnie tak wyglądał jego pierwszy pokaz. Format udostępnionej wersji może być wynikiem późniejszego dostosowania do innych warunków ekspozycji.

Co okulary mówią o złotej erze kina 3D?

Boom 3D z lat 1952–1955 nie sprowadzał się do nałożenia prostego efektu na zwykłą projekcję. Przykład „House of Wax” pokazuje zależność między materiałem stereoskopowym, dwoma sprzężonymi projektorami 35 mm, filtrami polaryzacyjnymi i okularami publiczności. Usunięcie jednego z tych elementów oznaczało odejście od sposobu prezentacji, dla którego przygotowano film.

Najważniejsza korekta popularnego wyobrażenia jest więc prosta: widzowie lat 50. rzeczywiście zakładali okulary, ale nie musiały to być okulary czerwono-niebieskie. W ważnych pokazach kinowych stosowano polaryzację, ponieważ umożliwiała rozdzielenie pary stereoskopowej przy zachowaniu pełnokolorowego obrazu.

Kolorowe okulary pozostały efektowną ikoną dawnego 3D. Historia techniki okazuje się jednak ciekawsza od ikony: to, co publiczność miała na nosie, było tylko widocznym zakończeniem precyzyjnie zorganizowanej projekcji.

Źródła

Z artykułu do praktyki

Sprawdź ten temat w praktyce

Uruchom odpowiednie narzędzie 3D LAB albo zobacz produkty powiązane z omawianą techniką.